dr Jan Paruch

NA GROBACH OJCÓW

Dr Jan Paruch podczas czytania opracowania przy Pomniku w Łąkcie Gónej.

    Rafał Ziemkiewicz w jednej z najlepiej sprzedających się publicystycznych książek ostatnich lat pt. "Polactwo" stwierdza, że nasz naród ma niespotykaną skłonność do upamiętniania i gloryfikowania zrywów narodowych, które zakończyły się klęską. Nieco dalej pisze, że Polacy "zaczadzeni niekończącym rozpamiętywaniem własnych klęsk" stworzyli na swój użytek pojęcie "zwycięstwa moralnego", które miałoby - wg redaktora Ziemkiewicza - pełnić funkcję rozgrzeszenia i pocieszenia narodu ogłupiałego przez romantycznych wieszczów wzywających do walki nie o zwycięstwo militarne czy polityczne, ale o poświęcenie dla wzniosłej idei. Autor Polactwa swój wywód kończy winsokiem: dopóki nasze społeczeństwo nie uwolni się od gloryfikowania porażek, niepowodzeń, tak długo nie będzie zdolne do konstruktywnych działań.
    Pozwoliłem sobie odwołać się do wypowiedzi red. Ziemkiewicza, którego skądinąd cenię za odwagę głoszenia niemodnych dziś prawicowych poglądów, gdyż - jak uważam - jego opinia w kwestii oceny polskich zrywów narodowych jest tożsama ze stanowiskiem coraz większego grona naszych rodaków. Jedną z ważniejszych, jak sądzę, przyczyn upowszechniania się wśród współczesnych Polaków sceptycyzmu wobec rozpaczliwej walki z okupantem czy zaborcą jest fakt współczesnego otwarcia się granic Europy i związana z nim emigracja zarobkowa. Polacy podejmują pracę w europejskich metropoliach i dostrzegają, że wobec ich wielkości, bogactwa polska stolica prezentuje się często bardziej niż skromnie. Dobrobyt Zachodu silnie kontrastuje z polskim niedostatkiem. I tu w niejednym rodzi się gorzka, niemal cyniczna refleksja, której owocem jest stanowisko zbliżone do poglądu autora Polactwa. Bo i po cóż było podejmować nierówną walkę, wykrwawiać polski naród, skazywać młodzież na zsyłkę bądź terror zaborcy, poświęcić życie ok. 200 tys. żołnierzy i cywilów w okupowanej przez hitlerowców Warszawie w 44 r. Po co Sybir, masowe egzekucje, kalectwo, psychiczna trauma, polski romantyczny heroizm skoro dziś jesteśmy państwem biednym, stale w "ogonie" zamożnego Zachodu? Wielu powie: cóż przyszło Polsce z jej wszystkich moralnych zwycięstw, skoro militarnie przegrała i w 1830 i 1863 i 1944, skoro świat nas nie docenił, ani nam nie pomógł?
    Dziś z perspektywy przeszło 60 lat widać dobrze, że heroiczne 63 dni powstania warszawskiego były niezwykle konsekwentną realizacją polskiego stanowiska wobec hitlerowskiej przemocy. Najpierw był wrzesień 39, kiedy jako pierwsze państwo w Europie mieliśmy odwagę stanąć do walki z machiną wojenną, jakiej wcześniej świat nie widział; potem przyszły lata okupacji, w czasie której Polakom udało się stworzyć największe państwo podziemne II wojny światowej; a kiedy po ustaleniach w Jałcie okazało się, że mamy się znaleźć w strefie wpływów sowieckich, warszawiacy postanowili wyzwolić swoją stolicę sami. Owszem, przegrali, ponieśli klęskę podobnie jak w czasie kampanii wrześniowej, jak w powstaniach kościuszkowskim, listopadowym, styczniowym.Ale czy można było inaczej? Czy wolno dziś, czy uczciwie jest mówić o tamtych wydarzeniach wyłącznie w kontekście skutków ekonomicznych, demograficznych, politycznych?
   Na koniec przywołam słowa prof. Normana Davisa, autora jednej z największych monografii poświęconych powstaniu warszawskiemu: "Prowadziłem badania, coraz więcej czytałem i moja ocena powstania zmieniała się w miarę lektury. Na początku byłem skłonny przyjąć wiele z konwencjonalnego obrazu, w którym desperacka odwaga polskiego podziemia pozostaje w ostrym kontraście z krótkowzrocznością jego przywódców. Im więcej się dowiadywałem, tym wyraźniej dostrzegałem, że ten konwencjonalny obraz jest obrazem fałszywym, że zrodził się z bolesnego doświadczenia klęski, z diabolicznej propagandy komunistów, z niezdolności historyków do przeprowadzenia krytycznej analizy sojuszu aliantów. Dziś powiedziałbym, że Powstanie Warszawskie było wspaniałym zbrojnym zrywem, który przeszedł wszelkie oczekiwania, i że decyzja o jego rozpoczęciu - choć z konieczności ryzykowna - nie była lekkomyślna."

   Test wystąpienia autora podczas uroczystości zorganizowanej przy Pomniku Stegana Bohanesa w Łąkcie Górnej w dniu 1 sierpnia 2011 roku,   zorganizowanej dla uczczenia 67. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

O autorze:
Dr Jan Paruch.

   Jan Paruch - dr nauk humanistycznych, literaturoznawca. Obecnie nauczyciel języka polskiego w Zespole Szkół im. Jana Pawła II w Łąkcie Górnej. Studia mgr, następnie doktoranckie na UP w Krakowie. Tytuł rozprawy doktorskiej: Zbiorowość i indywiduum. Kreacja postaci w powieściach historycznych Franciszka Rawity - Gawrońskiego." Inne artykuły: "Bohdan Chmielnicki i Iwan Wyhowski a unia hadziacka w pracach historycznych Franciszka Rawity - Gawrońskiego"[w:] "W kręgu Hadziacza A. D. 1658. Od historii do literatury", pod red. P. Borka, Kraków 2008. "Tożsamość kulturowa Bergitka Roma", [w:] "Romowie w Polsce i Europie. Historia. Prawo. Kultura", pod red. P. Borka, Kraków 2007. Zainteresowania naukowe: literatura polska XIX w., polska powieść historyczna.

[wstecz]